
|
Flickering past. Twilight held us in her palm as we walked along. Enjoy her every cry. rozdział: www.centkaslonca.blogspot.com dnia: piątek, 1 kwietnia 2011 o: 23:53:30 centka komentarze [1] rozdział: Bez dedykacji. dnia: poniedziałek, 22 września 2008 o: 14:46:21 Poleć mi życie radosne, przepis na truskawkowe ciasto, a ja to wyrzucę. Pokaż mi siebie, a ja to dotknę. Obracam się, nie zamieszkując. Czuję swoje słowa naprzeciw ciszy twojej i nie wiem, czy warto. Choć dotyk jak poezja. Wychodzę z 19-letniej klatki. W nowym domu będę wolna centka komentarze [16] rozdział: Księżycowe Miasto Opet dnia: czwartek, 31 lipica 2008 o: 01:58:19 dotknąć emocji w poezji a dźwięków w Muzyce i stać się nimi myśleć, alienować się uciekać poza i nieustannie tworzyć Wszechświaty. Biec! Nie uczestniczyć, nie być w świecie 'ludzi zwariować cudownie zwariować centka komentarze [25] rozdział: kolor lata dnia: czwartek, 12 czerwca 2008 o: 00:11:45 Wierzchołków mam cztery, pięć jest twoich, szósty ma zmysł. Jako magia, po której czuję, co czuję rozpruję. Jestem figurą rozłożoną. A pan dokąd? A! pan ponad, ponad to pod, pan ponad. Niewyróżniona czystość przyleci, popękacie ludzie. I nie ma ludzi bo nie urodzili swoich dusz. Pocentkowany świat nie zatomuje się we Wszechświat. I bez nas kwiat kwitnie. Jeśli nie widziałeś Oceanu, nie zrozumiesz. *maturalnie po, 20/20 za Afrykę i 19/20 j. ang. Biologia? Też poszła. matura męczy, dziś wracam do siebie. 6.06.08 – 19 urodziny. Koncert Hey, niebanalny prezent. Poproszę jeszcze o miłość. Niech będzie jak ja, zatopiona w dźwiękach. centka komentarze [10] rozdział: Beztlenowo. dnia: poniedziałek, 21 kwietnia 2008 o: 22:38:23 Nie kreśl. Kropkuj siebie w jedenastu kawałkach. Po kawałku, po Tobie. Co nadal opuścić możesz? Siebie, na wieczne teraz. To jak głowy, ślepe drogowskazy. Nie będziemy spali w nocach, a nikt nie dowie się o czym śnimy. Obłęd to, obłęd. Za bańką mydlaną mydlimy nasze szczęście na wietrzne uniesienie. Zahaczeni o powietrze, pękamy. Teraz matura. Potrzebuję siły, najsilniej. centka komentarze [33] rozdział: Tam bez śladu ślad. dnia: czwartek, 20 marca 2008 o: 23:39:14 Nie porusza się i nie poruszy rozmowy. Pannę Magdę trzymają tak lubiane niestałości. Ułóż ją, zaczaruj i rozsyp na kawałki. Zbieraj i unoś.. Czaruj, Czarodzieju. Gdzie Twój sen, rzuć. Niczym zostaję, bez marzeń. Więcej piekła z psychiką, poczułam najgłębszą nutę, mam Ją. Skrajność. Mogę wszystko, a ty możesz wszystko pode mną, już zaczęliście zabijać siebie, państwo rodzice. ‘made my own pretty hate machine’. centka komentarze [38] rozdział: Gimme. dnia: sobota, 8 marca 2008 o: 18:19:32 Opowieści szalonej. Płynęła, zanurzając ciało pod, spokojnie i tak miał i wypłynąć i narodzić się. Chodziło o niebotyczną czerwień. Za wodą stał ogród. Za ogrodem nie stało już nic. Połączyłeś? Wessałeś do ciała podstawę sztuki kochania. Czynione opowieści takie. Realnie niebieski, nierealnie metafizyczny. Stałeś się. A ja, ‘cząsteczkowa konstrukcja w formie piankowej’. Wiosną będę dziewczyną a Ty będziesz Czarodziejem. Latem użyjesz różdżki. centka komentarze [50] rozdział: Ezoteryzm. dnia: czwartek, 21 lutego 2008 o: 19:49:02 Dzień i dzień, krążenie. Nieznane drżenie, myśli szerzej na czerń. Odcień tylko ten, odbijamy do siebie w nieświadomości. Tak dawno nie było ciepło. Na początku chwila światła i nieprzyzwoity pośpiech. Oddalenie, a nawet odlot. Moje małe, śmieszne człowieczeństwo. Przeciw wszystkim, inny. A ty pytasz? centka komentarze [50] rozdział: Pan Księżyc z dzwoneczkiem. dnia: środa, 9 stycznia 2008 o: 14:42:28 Saturn sypie cząsteczki. Gwiazda Polarna sypie cząsteczki. Ziemia ma cząsteczki. Nieroztańczone, niekuliste. Niekuliste cząsteczki, niecząsteczki. Jak oczy, nieniebieskie. I statek, niepodwodny. Odwrotnie ubrana powłoka. Atmosfera na śladach samolotow. Ptaki tak wolne. Na srebrzystym niebie, nie naszym. Narysowane kredkami, nie drewnianymi. Jak oczy, zielone. I wszechświat - wyobrażony. centka komentarze [49] rozdział: Grudniowy. dnia: niedziela, 23 grudnia 2007 o: 22:24:04 Zamieszał ten, o tu, świat. Jeden zamaskowałam, a dalej już drogą na południe. Refascynacja Afryką, lataj – ptaku słońca. Dotyka dość przyjemnie duchowość. Zachłanne Twoje ramiona rysują mi oczy na ścianach niedomu. Nie ranić siebie! Czy nie piękniej płaczę za Tobą, Grudniowy? Pamiętasz, ja podobnie. Dla iskierek, nie wołających o ogień. Pokrywam ducha jakby Twoją duszą. I ciałem. Całego byś dał. Gdzie z Tobą pójdę? Jeszcze nie wymyśliłam. Mhm, odchodzę daleko, by wrócić. Dotknąłbyś mnie, a wybuchłabym płaczem jak dziecko. Ale nie dotykasz. Pora na mnie. Piszę jak ja. Ja? WT ‘Say My Name’, ogień, girlanda, Herodot, wstęga Möbiusa, mandarynki i miłość, dużo miłości. Właśnie teraz, dokładnie jak rok temu, tylko bez Ciebie. Zamieszkał ten, o tu, świat. dopisek ( w Wigilię) To co, że leci Tori. To moja Wigilia. Wszystko jest w nas. Pozwólmy to odkryć. Nie bójmy się. ‘I get a Little warm in my hart, when I think of Winter.’ centka komentarze [10] rozdział: W ciszy, wywalczonej. dnia: niedziela, 4 listopada 2007 o: 23:13:20 Szara ta notka ma być prawo, idzie do mnie natchnienie, ja jeszcze nie wiem. Pomarańczowe ślady zostawia. Nie biegamy już polami, nie całujesz już szalenie. Nawet nie boli, szaleńco! Przylatuje szarym wiatrem jesień. Pierwsze jej poranki zmieniałam przeszukując niebo wciąż i wciąż. Weź, skoro chcesz. Przeczekam w orzechu moim każdy szaroszept, a jak pojawia się kula żółta, to po promykach krok i krok. Urwał mi myśl, poeta Grudniowy. Są stany, gdy wiem, że nie zapanuję. Ciało to wtedy tylko ciało, bo kiedy nie? A duszą to uciekam to wracam. Słowa jej wypłyną, gdy będę bezpieczna. Patrzę w dal, mimo, że to co w tamtej cudownej chwili miałam jest wszechświatem. Tori – terapia. Terapia dotyku. I on. Niedościgniony promyk. Świeć. Czymkolwiek ja i czymkolwiek ty. centka komentarze [75] rozdział: Miodowa. dnia: poniedziałek, 1 października 2007 o: 22:20:40 A tutaj jestem. Bo on mógł. A gdy tam trafiłam, jakby mógł nadal. Miodowe sny śnią się miodowym dzieciom. A najlepiej w miodowych łóżkach. W miodowych domach. Niektórym dzieciom. Bardzo nieonirycznie tutaj. Napisałam, zachwyca mnie deszcz, sen i przestrzeń nieodkryta. Może to czas, by położyć głowę na poduszkę? A ty weźmiesz walizkę z tym szkłem i nigdy już. Nie, wolność wcieliła się we mnie. Cisza nieodgadniona – słyszysz? ‘..oh me, honey like one, two, three. The camera is rolling, it's easy like one, two, three.’ a napisałam nad ranem 6.10: 'Jest sen, ale nie ma snów. Są sny, wtedy się nie śpi.' Rafał Wojaczek. centka komentarze [93] rozdział: Akt. dnia: wtorek, 4 września 2007 o: 22:50:22 Dziś piszę codziennie, na tamtych dniach, gdy już nie było dni. Tworzy się spektakl, niepowtarzalny, zły z założenia waszego świata. Zły odtwórca. Chciałam to poczuć, to czego oni nigdy nie umieli dostrzec, zatopiona (a może już wtedy utopiona) pisałam dalej. I trwała wieczność, a cisza wchodziła w przestrzeń. Sceny miłosne odgrywał z nieznanym mi blaskiem, pomyśleć, że już wcześniej prosił o szczerość. Przejrzałam jak na bieli, gdy był na naszej scenie, z inną aktorką. Miałam być reżyserem tej miłości. A odtwórca roli głównej odszedł bez słowa. Nigdy nie pozwoliłam się mną bawić. Ale Ocean to. Nigdy bym nie wygrała, gdyby nie rozmowa, z wojną pod skórą, ale szczera, tak jak zawsze chciałeś. Do końca, o końcu. Nas, kochany. Nie będę zabawką. Koniec spektaklu. Nie ma reżysera, tekstu i widowni. Nie ma odtwórcy. Złego. Chciałabym, teraz, już i na zawsze, po prostu stąd wyjść. Ty wiesz.. centka komentarze [62] rozdział: Nienienie. dnia: sobota, 28 lipica 2007 o: 00:21:28 Chcę Cię pokochać, a Ty masz ochotę na zabawę? Doprawdy myślałeś, że się uda? To Cię rozczaruję. Jestem (?) do tego stopnia rozczarowana, że nie widzę sensu w upadku na dół i tego sprawdzania o poranku, czy jeszcze żyję. W nocy tylko księżyc, duży lub jak to kochany mówisz wąski, uśmiechający się daje mi upadki. Gdyby nie to, że już tam byłam, byłabym skłonna stać się normalna i nie wierzyć. Ale skoro jestem już tutaj mówię do lustra dzień dobry, a ona choć nie wyraża entuzjazmu, jest mną, więc udaje, że naszkicuje mi uśmiech. Milczenie każdego znaku, jest warte tego, aby już nie mówić o tym w słowach? A ja lubię jasne sytuacje, a ta jest niejasna, więc ta notka nad wyrost zakłada, że rozmowa rozjaśni to na moją niekorzyść. Czasem nawet optymiści patrzą realnie. Nigdy nie szłam tak niepewną drogą. Pobiegłam tam, gdzie zawsze byłeś. Krzyczałam, aż stałam się krzykiem. Rozerwałam powietrze. Po prostu. Bo gdybym mogła wychodzić na spacery oknem, nie musiałabym oglądać matkiiojca. * Zlot ZHP Kielce 2007, wraca 20.08. Las, czyli tam, gdzie być powinna. centka komentarze [38] rozdział: Promyku. dnia: piątek, 29 czerwca 2007 o: 00:40:44 'liryczniejemy sobie tak na przekór po odrobinie zachodzimy w wieczorne niebo' (H.Poświatowska) Nieskończenie przygotowana na Ciebie. A zatem pod Twoim oknem jak motyl trzepocę skrzydłem. Te same pytania, te same myśli. Zakochałam się. Motyle w brzuchu. Kim jesteś, że zapominam jak przebiega proces oddychania? A grudniowy? Grudniowego zabrała zima, śniegi białe, wichury, mrozy. Zamarzł. Zamarzło serce tego wiecznego. Bo to jakiś świat pozorów i już mnie nie dotykaj! Bo spadaj/m. Zostawiłeś kiedyś przed drzwiami istotę licząc na to, że wejdzie oknem? Mój grudniowy dom nie miał okien. Potulne życie w skorupce orzecha pozwoliło obronić maj przed zagładą, aż motyle. Zgrzeszę słowem, ale chcę byś był moim Towarzyszem. Księżyc był tej nocy wyjątkowo okrągły. I ja bez barier, prowadzona jakąś siłą idę. Nigdy nie szłam tak niepewną drogą. Zdałam sobie sprawę, że będzie inaczej. Strach silniejszy niż ja. Poezjo, płyń! Ocean, ocean we mnie. Poza tym cisza. Jutro wracają 'rodzice'. Poza tym cisza. centka komentarze [81] |